Apokalipsa! – zakrzyknie niechybnie Nasz Dziennik. Amerykański producent filmowy Max Mitchell ogłosił bowiem, że opublikuje Biblię dla homoseksualistów.

Co więcej, ma już nawet sponsora -  za Pismo Święte, w którym Bóg stwierdza „lepiej być homo niż hetero” zapłaci niewielka wytwórnia Revision Studios z Nowego Meksyku. Księga będzie nosiła tytuł Biblia Księżnej Diany, jak tłumaczy Mitchell, „w uznaniu wszystkich dobrych rzeczy, jakie w ciągu swojego życia zrobiła Diana”.

To, jak Mitchell wpadł na pomysł „swojego” przekładu świętej księgi, jest niemal tematem na osobną publikację. Zainspirował go film (który zresztą sam nakręcił) o chwytliwym tytule Horror in the Wind. Produkcji, której budżet wyniósł niecałe 53 tysiące dolarów, zapewne nie będzie wam dane zobaczyć, więc w dużym skrócie powiedzmy o co chodzi: gdzieś hen, w ściśle tajnym laboratorium, dwójka naukowców pracuje nad miksturą osłabiającą popęd seksualny. Okazuje się, że zamiast tłumić żądze, odwraca je. 6 miliardów mieszkańców Ziemi w ciągu jednej nocy staje się homoseksualistami. Nawróceni obywatele są bezlitośni dla mniejszości – zakazują małżeństw heteroseksualnych, palą tradycyjne przekłady Biblii i piszą nowy – właśnie Biblię Księżnej Diany.

Pomysłodawca przekonuje, że pro-gejowska wersja Biblii może być inspiracją dla wielu osób.

Już teraz są uczeni, twierdzący, że, podobnie jak wielu księży, Jezus był gejem. W czasach biblijnych relacje homoseksualne były tak powszechne, że nikt się nad nimi nie zastanawiał. To heteroseksualizm uznawano za grzech – tłumaczy Mitchell.

Na koniec przekonuje: Jest 116 wersji Biblii. Dlaczego któraś miałaby być lepsza od naszej?