Niby żadna nowość, bo patrząc na solarowego Rickiego, można wiele wywnioskować na własną rękę. Przesadnie czułe piosenki i roztańczone bioderka nie są mocną stroną heteryków.

Jednak „boski” Ricky postanowił wyjść z szafy na łamach… programu telewizyjnego! Nie, nie pomyliliśmy się – PROGRAMU TELEWIZYJNEGO!

W udzielonym wywiadzie przyznał:

Moje serce mogłoby należeć do kobiety, albo do mężczyzny -

tak, tak – który z nas nie robił numeru „na biseksa”. Można zatem powiedzieć, że Martin jest już właściwie „nasz”.

Czy to nie cudowne?