Guy Ritchie, wciąż jeszcze o statusie małżonka Madonny, był adresatem zarzutów o homofobię. Tymczasem jego najnowszy film, „Rock’n'rolla”, zyskał w opinii krytyków miano ‘przepełnionego homoerotyzmem’. Jak jest naprawdę?

Pomijając kwestię doborowej, brytyjskiej obsady oraz – tradycyjnego ostatnio u reżysera – braku inwencji w rozplątaniu rozpętanego na ekranie chaosu, recenzent „The Times”, James Christopher, postawił kwestię, czy film Ritchie’go jest gejowski.

Nie widziałem dotąd thrillera gangsterskiego tak przepełnionego homoerotyzmem. Gerard Butlers gra rolę zarośniętego bysia, One Two, który kradnie miliony euro rosyjskim oligarchom. W momentach, gdy nie jest przywiązany do łóżka i torturowany przez półnagich opryszków, okazuje się, że leci na niego najlepszy przyjaciel i członek gangu, Przystojny Bob, co wywołuje w bohaterze szok. Film jest plątaniną obelg i gejowskich obrazów, z męsko-męskim tańcem włącznie.

W podobnym tonie wypowiadają się blogi gejowskie, zaznaczając, że temat wygrany jest na skraju homofobicznego pastiszu. Wszelkie wątpliwości miał rozwiać w rozmowie z redakcją me-me-me.tv sam autor, który na delikatne sugestie w temacie metroseksualności, odparł ponoć energicznie: wiem tylko, że jestem heterykiem, i tyle.

No właśnie… Polska premiera filmu – po Nowym Roku.

One Two (Gerald Butler, ciało znane m.in. ze spartańskiego „300″)

Bob Przystojniak (Thomas Hardy)