Jak wiadomo Guy Ritchie szczerze nienawidzi swojej ex żonki- Madonny.
Jednak niedawno ujawniła prasa (The Sun), znalazł on świetny sposób na poniżenie, a zarazem przekucie swojej nienawiści w słowną i psychologiczną przemoc.

Już od dawana gdy Guy mówił o Madonnie, nie używał ani jej prawdziwego imienia, ani pseudonimu artystycznego, nawet epitety były mu obce. Zdecydował się po prostu na formę bezosobową, określając swą dawną miłość mianem- TO

Przywykł już mówić:

Nie możemy TEGO drażnić

lub

Nie może się TO zdenerwować.

Ostro! Jak twierdzi bliskie otoczenie byłej pary, wyrażał się na jej temat w ten sposób od dawna, jednak dopiero ostatnio wszystko wyszło na jaw.
Ciekawe, jak bardzo trzeba kogoś znienawidzić, żeby pozbawić go człowieczeństwa?
Ale to raczej pytanie do Guy`a.

Jeszcze niedawno wyglądali na takich szczęśliwych, aż łezka kręci się w oku… ;-)