Pamiętacie blondynę, która przez swoje konserwatywne poglądy zaprzepaściła szanse na tytuł Miss Ameryki?

Przypomnijmy – znany bloger – Perez Hilton – podczas finałowej gali, zapytał jedną z kandydatek (Caroline Prejean, reprezentującą stan Kalifornia), o zdanie na temat legalizacji związków par jednopłciowych. Carrie udzieliła odpowiedzi, którą pogrążyła jej marzenia o koronie miss:

- Uważam, że małżeństwo to związek mężczyzny i kobiety. Bez urazy, ale tak zostałam wychowana.

Carrie zrobiła z siebie idiotkę, a świat o niej zapomniał. Jednak ona znów powraca i coraz częściej, zwyczajnie mówiąc… gada jak potłuczona.
Tym razem niedoszła Miss Ameryki przekonuje, że ma kontakt z Bogiem i została wystawiona na próbę:

-To wszystko wydarzyło się nie bez powodu. Ponieważ musiałam odpowiadać na to pytanie publicznie, uważam, ze Bóg chciał przetestować mój charakter i wiarę – powiedziała nasza ulubiona misska.

Jak bardzo trzeba być stukniętym, żeby przekonywać do ingerencji Boga w wyborach Miss Ameryki?

Miss USA