Gdyby nie potrafił kopać piłki, pewnie zostałby biznesmenem. Cristiano Ronaldo dobrze wie jak korzystać z zarobionych na Wyspach pieniędzy. I nie chodzi nam o nowy ujędrniający balsam do ciała czy fryzjera.

W poniedziałek w Lizbonie Cristiano oficjalnie otworzył swój drugi już butik sygnowany marką CR7. Paski wysadzane diamentami, śnieżnobiałe koszule, dopasowane dżinsy ze skórzanymi kieszeniami – kwintesencja stylu Ronaldo w jednym miejscu.

Powody do radości mają jednak nie tylko wielbiciele Portugalczyka, którzy za niewielką sumę kilku tysięcy euro mogą nosić spodnie z metką CR7.

Zadowolone mogą być także siostry Ronaldo – starsza prowadzi jego pierwszy butik, otwarty w rodzinnej Maderze, młodsza zajmie się nowo otwartym w Lizbonie.

Przewidujemy, że „rodzinny” piłkarz otworzy przynajmniej jeszcze jeden sklep. W końcu nie zostawi brata na lodzie.