This is default featured slide 1 title

This is default featured slide 2 title

This is default featured slide 3 title

This is default featured slide 4 title

This is default featured slide 5 title

Marke- tingowcy

Mówiąc bez ogródek, oznacza to, że wielki przemysł zaangażował się w złożoną grę z dziećmi, w której – biorąc po uwagę wiek jednej strony – szanse grających nie są równe i która w znacznym stopniu przypomina raczej pranie mózgu.  Argumentują, ze dzieci jako konsumenci są coraz bardziej świadome, dzieci jednak nigdy nie będą miały tej świadomości co dorośli uzbrojeni w wielomilionowy budżet i najnowszą broń psychologiczną. Nancy Shalek, dyrektorka jednej z głównych agencji reklamowych w USA, wyjaśniła to kiedyś swoim kolegom w następujący sposób: „Najlepszym sposobem reklamy jest sprawić, aby ludzie poczuli, że bez danego produktu są przegrani. Dzieci pod tym względem są bardziej wrażliwe. Apelujesz do emocjonalnej wrażliwości, a z dziećmi udaje się to najlepiej, ponieważ emocjonalnie są bardzo kruche”.

Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn

„Wire marketingowy”

Przeciętne dziecko w USA, Wielkiej Brytanii i Australii ogląda od 20 000 do 40 000 reklam rocznie. Z badań wiadomo, że dziecko poniżej ósmego roku życia nie jest świadome intencji reklamodawcy – dla niego reklama jest rozrywką i jednocześnie informacją. Właściwie dopiero od jedenasto- czy dwunastolatków można oczekiwać krytycznego zrozumienia przesłania reklamowego, tymczasem spora część dzieci w tym wieku jest już po niezłym praniu mózgu. Z tego właśnie powodu Szwecja wprowadziła zakaz reklam skierowanych do dzieci poniżej dwunastego roku życia, a coraz większa liczba państw z niepokojem obserwuje skutki takiej reklamy.W przeszłości reklamy adresowane do dzieci pokazywały przede wszystkim produkty dziecięce – zabawki, płatki śniadaniowe, słodycze – i były przedsięwzięciami stosunkowo niskobu- dżetowymi. Jednak w ciągu ostatnich dwudziestu lat nastąpiła pod tym względem zasadnicza zmiana.

Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn

Troska o prawa dziecka

Kulminacją było ogłoszenie w 1989 roku Konwencji Praw Dziecka ONZ, doprowadziła niektórych decydentów do zanegowania kar za złamanie reguł czy przekroczenie granic akceptowalnego zachowania, co zaowocowało takimi nowinkami, jak wspomniana już strategia „bez winy”. Nauczyciele, których zadaniem jest zaprowadzić i utrzymać porządek, często nie mają przekonania do rozmaitych „strategii modyfikacji zachowań”, narzucanych im przez krajowych albo lokalnych doradców. Problem pogłębia się jeszcze przez powszechną od kilkudziesięciu lat erozję szacunku dla autorytetów. Tymczasem żeby zapanować nad mniej więcej trzydziestoosobową grupą dzieci, na- uczycłel musi mieć autorytet. Z badań na temat rodzicielstwa, wnika, że najbardziej efektywny styl rodzicielstwa to styl „autorytatywny”, w którym ciepło i szacunek dla praw dziecka i jego punktu widzenia są równoważone koniecznością wytyczenia ścisłych granic w kwestii zachowania się. Także nauczyciele muszą dążyć do wypracowania takiej równowagi. Jeśli okażą nadmierne pobłażanie, dzieci wejdą im na głowę, przy nadmiernej surowości może się okazać, że uczniowie zaczną dokazywać, gdy tylko spuści się ich z oczu.

Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn

Problem ze złym zachowaniem

Gdy tylko w szkole zaczyna się toksyczna mieszanka od razu robi się mocniejsza. Kilku niesfornych uczniów w klasie oznacza, że nauczyciel musi poświęcić więcej uwagi utrzymaniu porządku w całej grupie, przez co pozostaje mu mniej czasu i energii na prowadzenie ciekawych, motywujących zajęć, co jest ze stratą dla wszystkich dzieci bez wyjątku. Obecnie w coraz większej liczbie szkół na całym świecie edukacja jest ostatnim z nauczycielskich zmartwień, gdyż przede wszystkim prowadzą oni desperacką walkę z niezdyscyplinowaniem, odmową wykonywania poleceń i coraz częstszymi przejawami przemocy fizycznej wobec rówieśników i nauczycieli. Współcześnie problem dyscypliny budzi wiele kontrowersji, zarówno wśród nauczycieli, jak i wśród rodziców. Przez cały dwudziesty wiek edukacyjny establishment, podobnie zresztą jak wszystkie społeczeństwa zachodnie, stopniowo odchodził od tradycyjnego, autorytarnego stosunku do kwestii zachowania w stronę poglądów bardziej liberalnych, koncentrujących się przede wszystkim na prawach jednostki.

Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn
error: Content is protected !!