This is default featured slide 1 title

This is default featured slide 2 title

This is default featured slide 3 title

This is default featured slide 4 title

This is default featured slide 5 title

Taktyki znęcania się

Niepokojącym przykładem braku współpracy nauczycieli i rodziców jest nieumiejętność zrozumienia argumentów drugiej strony w kwestii coraz częstszych wypadków znęcania się i przemocy wśród dzieci. Rodzice są zdania, że szkoła powinna robić więcej, aby chronić ich pociechy, podczas gdy nauczyciele uważają, że niektóre zachowania, określane przez rodziców jako znęcanie się, są jedynie elementem rywalizacji, powszechnej na placach zabaw, i że zbyt gorliwa interwencja może przynieść więcej szkody niż pożytku. Na stronie internetowej rządu Wielkiej Brytanii znęcanie się zostało zdefiniowane jako „wyśmiewanie się, obrzucanie wyzwiskami, pogróżki i przemoc fizyczna, niszczenie własności, celowe wykluczanie dzieci ze wspólnych zabaw, rozsiewanie plotek, nękanie uciążliwymi SMS-ami i e-mailami”. U chłopców znęcanie się częściej zawiera element przemocy fizycznej, a u dziewcząt – psychicznej, która potrafi ranić równie dotkliwie. Jest zrozumiałe, że rodzice, których dziecko skarży się, że w szkole padło ofiarą prześladowań, czują się zaniepokojeni i oczekują od szkoły jakichś działań.

Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn

Szczęśliwe dziecko

Wszystko to jest niezmiernie przygnębiające, gdyż obie te listy życzeń, gdyby połączyć je ze sobą, utworzyłyby idealny na dzieciństwo, osiągające sukcesy w szkole. Szczera wymiana poglądów między obiema grupami przyniosłaby szkole i uczniom znacznie więcej pożytku niż rozliczne rządowe inicjatywy. Niestety, jak zauważyła Hilary Wilce, dziennikarka redagująca rubrykę poświęconą edukacji w ogólnokrajowej brytyjskiej gazecie, istnieje jeden główny powód, dla którego komunikowanie między nauczycielami a rodzicami przychodzi z takim trudem: „Nauczyciele i rodzice stoją w dwóch przeciwległych narożnikach ringu i mają zupełnie przeciwstawne cele: rodzice domagają się specjalnego traktowania dla swoich dzieci, nauczyciele starają się, aby w klasie wszystko toczyło się gładko. Rodziców frustruje, że szkoła nie traktuje ich serio; szkoła przyjmuje wrogą postawę, kiedy żądania rodziców wydają się nierozsądne”. Tak więc aż nazbyt często szkoła unika rodziców, a rodzice unikają szkoły.

Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn

Potężną pokusa

W Japonii pogarszające się wyniki w nauce czytania i pisania przypisuje się spadkowi zainteresowania dzieci lekturą – ponad połowa uczniów nie ma wyrobionego nawyku czytania, natomiast coraz więcej czasu przeznacza na gry komputerowe, surfowanie po Internecie, czatowanie i rozmaite elektroniczne gadżety. W podsumowaniu naukowcy z Monachium orzekli, że posługiwanie się komputerami w domu do nauki poprawia szkolne wyniki, natomiast używanie ich do gier i czatowania przynosi efekt wręcz przeciwny; w szkole okazjonalny dostęp do komputerów powoduje nieznaczną poprawę, natomiast dostęp zbyt częsty (kilka razy w tygodniu) przynosi zgoła gorsze wyniki niż całkowity brak dostępu. Wszystko to prowadzi do zdroworozsądkowego wniosku, sformułowanego przez Grega Pearsona, eksperta od techniki informacyjnej – jeśli nie używasz komputera świadomie i w określonym celu, „prędzej będzie on dla ciebie stratą czasu i energii niż pożytkiem”.

Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn

Użycie komputerów jako pomocy w szkole

Fakt wynika z badań, przy programie nauczania nastawionym jedynie na poziom, nie przynosi specjalnej poprawy wyników. Poczynione przez szkoły inwestycje w komputery i inny sprzęt elektroniczny – w USA co najmniej 55 miliardów dolarów w latach dziewięćdziesiątych – nie zaowocowały widoczną poprawą wyników, mimo przechwałek producentów oprogramowania i optymizmu polityków. Naukowcy z Uniwersytetu w Monachium dokonali w 2004 roku analizy rezultatów międzynarodowych badań na temat zastosowania komputerów i sformułowali wniosek, że „w nauce tak podstawowych umiejętności, jak liczenie i czytanie użycie komputerów nie przyczynia się znacząco do poprawy wyników”. Poza tym technika sprawia, że uczniowie stają się leniwi. Na początku lat dziewięćdziesiątych do angielskich szkół podstawowych wprowadzono kalkulatory, kierując się zasadą, że współczesne dzieci powinny umieć się nimi posługiwać. Już po pięciu latach trzeba było je wycofać, gdyż dzieci zapomniały, jak się dodaje czy mnoży.

Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn
error: Content is protected !!